czyli "niemowlaki w krainie dzwięków". Yamaha to szkoła muzyczna, która organizuje
zajęcia ogólnorozwojowe mające na celu wspomaganie mojego prawidłowego rozwoju - tak mówi mama.
Bywam na tych zajęciach od piątego miesiąca życia i narazie nie zamierzam z nich rezygnować.
A tak sobie radzę:
To ogromna chusta, którą wachlujemy w rytm muzyki.
Jest tam oczywiście panna Hanna:
i znów długie rozmowy:
wspólne muzykowanie:
i jakieś tam plany na przyszłość:
A oto moja babcia. Również zaangażowana w "Yamahe". Tutaj w oczekiwaniu na rozpoczęcie zajęć:


,





Dobrze by było gdybyśmy jeszcze coś wiedziały o ich planach ł)
OdpowiedzUsuńMożna się tylko domyślać, że planują budowę domu przy drodze :)
OdpowiedzUsuńALE WIDAĆ HANIA KATEGORYCZNIE ODMAWIA BUDOWY PRZY DRODZE:)
OdpowiedzUsuńTak, tak. A Bartek ma nie lada kłopot :)
OdpowiedzUsuń