Włosy... Zawsze miałem ich pod dostatkiem. Nie zawsze nawet potrafiliśmy je okiełznać:
Często natrętnie wpadały do oczu:
Pamiętam jak pomagała mi Hania bo sam już nie dawałem sobie z nimi rady:
Aż mama wpadła na pomysł jak mi te włosy skutecznie z czoła zabrać. I wtedy na mojej głowie pojawiła się "spinka":
Na szczęście spinki mocno nie widać a dobra widoczność jest jednak bezcenna :)).
O mnie
- Księciunio
- Mam sześć miesięcy, dokładnie sześć miesięcy i sporo już potrafię. Potrafię np. bezbłędnie celować do buzi wszystkim co wpadnie mi w ręce, potrafię też wytrzymać leżąc na brzuchu całe pięć minut i płakać na zawołanie tak, że każdy by się nade mną zlitował. Trzeba przyznać, że czasu było niewiele ale dałem radę.
piątek, 4 marca 2011
czwartek, 3 marca 2011
Uwaga jade...
Prezent od cioci Renaty :).
Moje Ferrari jest czerwone, ma trzy kółka, telefon komórkowy, parasol przeciwsłoneczny, obszerny bagażnik...itp., itd.
Pierwsze przymiarki do trójkołowca :).
Sprawdzałem dokładnie czy pojazd jest wytrzymały:
Mamie też się podobał:
I tak oto powoli rozpoczyna się moja kariera rajdowca. Kto wie jak szybko przesiąde się na maszynę z większą ilością koni mechanicznych.
A oto moje plany:
Myślę, że będzie godnym następcą dla mojego pięknego Ferrari :))).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










