czyli "niemowlaki w krainie dzwięków". Yamaha to szkoła muzyczna, która organizuje
zajęcia ogólnorozwojowe mające na celu wspomaganie mojego prawidłowego rozwoju - tak mówi mama.
Bywam na tych zajęciach od piątego miesiąca życia i narazie nie zamierzam z nich rezygnować.
A tak sobie radzę:
To ogromna chusta, którą wachlujemy w rytm muzyki.
Jest tam oczywiście panna Hanna:
i znów długie rozmowy:
wspólne muzykowanie:
i jakieś tam plany na przyszłość:
A oto moja babcia. Również zaangażowana w "Yamahe". Tutaj w oczekiwaniu na rozpoczęcie zajęć:
O mnie
- Księciunio
- Mam sześć miesięcy, dokładnie sześć miesięcy i sporo już potrafię. Potrafię np. bezbłędnie celować do buzi wszystkim co wpadnie mi w ręce, potrafię też wytrzymać leżąc na brzuchu całe pięć minut i płakać na zawołanie tak, że każdy by się nade mną zlitował. Trzeba przyznać, że czasu było niewiele ale dałem radę.
sobota, 12 lutego 2011
niedziela, 6 lutego 2011
Co lubię...
Po pierwsze... czytać.
Beletrystykę:
oraz prasę:
Po drugie... uwielbiam spacery.
Mój pierwszy spacer:
od tego czasu minęło pół roku a my spacerujemy każdego dnia:
Czekam z niecierpliwością na wiosnę ponieważ zakładanie czapek, szalików i innych zimowych okryć doprowadza mnie do płaczu.
A po trzecie... uwielbiam Hanie.
Hania jest moją narzeczoną (co prawda jest jedyną dziewczynką jaką znam ale myślę, że tak można o niej powiedzieć). Spotykamy się często i zawsze jest bardzo miło. Hania jest niesamowita, zresztą zobaczcie sami:
Często się razem bawimy i dzielimy zabawkami:
Rozmawiamy:
Poza tym Hania (zdaje się) świata poza mną nie widzi:
czule odgarnia mi włosy z czoła:
a w zamian ja, całuję ją po rękach:
Moje zaiteresowania wypełniają mi czas. Ale to tylko niektóre z nich. W kolejnych odsłonach postaram się dodać coś więcej. Pa, pa.
Beletrystykę:
oraz prasę:
Po drugie... uwielbiam spacery.
Mój pierwszy spacer:
od tego czasu minęło pół roku a my spacerujemy każdego dnia:
Czekam z niecierpliwością na wiosnę ponieważ zakładanie czapek, szalików i innych zimowych okryć doprowadza mnie do płaczu.
A po trzecie... uwielbiam Hanie.
Hania jest moją narzeczoną (co prawda jest jedyną dziewczynką jaką znam ale myślę, że tak można o niej powiedzieć). Spotykamy się często i zawsze jest bardzo miło. Hania jest niesamowita, zresztą zobaczcie sami:
Często się razem bawimy i dzielimy zabawkami:
Rozmawiamy:
Poza tym Hania (zdaje się) świata poza mną nie widzi:
czule odgarnia mi włosy z czoła:
a w zamian ja, całuję ją po rękach:
Moje zaiteresowania wypełniają mi czas. Ale to tylko niektóre z nich. W kolejnych odsłonach postaram się dodać coś więcej. Pa, pa.
wtorek, 1 lutego 2011
Narodziny
Urodziłem się 4 sierpnia 2010 roku o godzinie 1:05. Na imię mam Bartosz ale ciocia Renata mówi na mnie Księciunio i to nawet do mnie pasuje:)
A oto ja w pierwszym dniu życia:
I mój pierwszy dzień w domu:
Od urodzenia miałem bujną fryzurę i tak mi zostało do dziś:
A oto ja w pierwszym dniu życia:
I mój pierwszy dzień w domu:
Od urodzenia miałem bujną fryzurę i tak mi zostało do dziś:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


,






















